Wybór projektora do domu

indeksW domu prawie każdy ma kino domowe, ale czy to wystarcza? Czy nie lepiej jest kupić odpowiedni projekt, który nie będzie musiał używać telewizora do wyświetlania tylko odpowiedniego ekranu albo ściany? Na pewno taki obraz będzie lepszy i będzie nam to bardziej odpowiadało. Zanim kupimy taki projektor trzeba będzie sprawdzić kilka jego właściwości. Przede wszystkim jasność i rozdzielczość. Ta pierwsza nie musi być za duża, bo będziemy oglądać filmy w małym pomieszczeniu, ale na rozdzielczość warto zwracać szczególną uwagę. Im będzie mniejsza tym obraz będzie mniejszy i gorszej jakości. Obecnie najlepsza rozdzielczość, jaką można spotkać to 1920×1080 czyli popularne zwane HD.  Ważne jest też to żeby dobrać odpowiedni format obrazu. W przypadku zwykłych projektorów będzie tom opcja 4: 3 ale jeśli już chcemy mieć HD to będzie to ekran 16:9. Wszystkie te parametry będą miały bardzo duży wpływ na to jak będzie nasz obraz wyświetlany. Tam samo ważna jest firma, z jakie projektor ma być kupiony. Jeśli będzie mało znana to może się okazać, że obraz nie będzie dobry mimo tego, że parametry są bardzo dobrze dobrane wedle naszych potrzeb. Nie ma co oszczędzać na cenie, bo to nic w ostatecznych

Cyfryzacja – pozytywne skutki

2Cyfryzacja w Polsce pomimo dość dużej paniki i przerażeniu ludzi udała się bez szwanku. Nie trzeba było wymieniać telewizora na strasznie drogi, nie trzeba było wymieniać anten odbiorczych. Wszystko zostało dostosowane do panujących warunków, tak, aby każdy odbiorca telewizji na tym nie ucierpiał. Oprócz tego, że w sumie to nic wielkiego się nie stało to każdy odbiorca zyskał dodatkowe usługi, które za pewne ułatwiają mu życie. Fajną usługą jest na przykład kontrola rodzicielska. Są programy telewizyjne, których nasze dzieci nie powinny oglądać, bo są one przeznaczone dla widzów rosłych. W związku z tym można je po prostu zablokować hasłem tak, że nasze dziecko nawet przez przypadek nie odblokuje programu. Można by tak było wymienić jeszcze kilka plusów zmiany, a minusów wymienić się nie da. Jak wszystko oczywiście tak i cyfryzacja je posiada. Na przykład to, że czasami programy się wieszają. Jednak, co jakoś czas wszystko jest udoskonalane i wtedy wystarczy zaktualizować nasz dekoder, który oczywiście nas o tym informuje i problem znika. Tak, można przyznać, że cyfryzacja była bardzo dobrym posunięciem i mimo że na pierwszą wieść o tym wiele osób miało dużo negatywnego do powiedzenia na ten temat, tak teraz chyba nie ma osób niezadowolonych z cyfrowej telewizji, ponieważ mimo pierwszego szoku to przyniosła ona ze sobą dużo dobrego i rozwijającego, a przecież nie można stać w miejscu, a już na pewno nie w technice.

Internetowa

3Nie każdy ma dzisiaj telewizor w domu dlatego internautom wystarczy monitor i dostęp do szybkiego Internetu. Bez najmniejszych problemów znajda oni dokładnie taki kanał jaki ich interesuje. W Internecie telewizje są ogólnie dostępne bez zbędnych opłat. Można ściągnąć sobie specjalne programy, które ułatwiają znalezienie tego co jest nam potrzebne. Kanały tematycznie podzielone, albo według krajów. Wszystko zależne jest od Egona co trafimy i jaki program ściągniemy. Telewizja internetowa jest bardzo popularna, bo nie wszyscy mają czas na oglądanie zwykłej telewizji. Jeśli jeszcze dodamy do tego, że za posiadanie telewizora trzeba płacić abonament to coraz więcej osób będzie kupowało monitory i oglądało telewizję internetową. Nikt nie chce płacić za coś czego nie ogląda. W telewizji tej zwykłej jest coraz mniej rzeczowych programów. Po za tym trzeba oglądać to co nam wyświetla, a nie to co chcemy. W Internecie jest całkowicie inaczej i stąd właśnie tak jego bardzo duża popularność. Kto ma tylko możliwości ten powinien oglądać telewizję w Internecie. Będzie dobry obraz bez reklam i zbędnych dodatków. Sama treść tego co wybraliśmy żeby oglądać na ekranie swojego monitora. To naprawdę spore udogodnienie.

Kanały filmowe i sportowe

4Panie, które lubią romantyczne filmy będą na pewno bardzo zadowolone z ilości kanałów filmowych w swojej telewizji. Trzeba przyznać, że jest ich naprawdę bardzo dużo. Dawniej czekało się na film do godziny dwudziestej, a dzisiaj proszę można oglądać filmy dwadzieścia cztery godziny na dobę. Oczywiście większość z nich jest powtarzana, ale ma to swoje plusy jak i minusy. Plus jest taki, że jeśli ktoś nie ma czasu oglądać wszystkich kanałów i filmów, bo pracuje albo się uczy to jeśli nie dzisiaj to jutro, ale na pewno obejrzy coś co chciał obejrzeć od dawna. Osoby, które non stop siedzą przed telewizorem niestety nie mają już tak dobrze. W pewnym momencie obejrzą wszystkie możliwe filmy i kanały mogą im się znudzić. Panowie uwielbiający sport będą zachwyceni kilkunastoma kanałami związanymi tylko i wyłącznie ze sportem. Bez względu na to jaki to będzie rodzaj sportu to na pewno uda się znaleźć coś interesującego dla siebie. Sport jak i filmy może być emitowany przez całą dobę. Jak się coś skończy to puszczane jest od nowa i tak w koło. Kto długo siedzi przed telewizorem może bardzo szybko znudzić się tym co jest emitowane w telewizji, ale co zrobić takie jest życie. Trzeba mieć siedzieć przed telewizorem.

Prywatna

2222Prywatnych telewizji jest bardzo dużo i co jakiś czas dochodzą nowe kanały. Dawniej takie kanały wchodziły na rynek mediów z wielką reklamą. Wszyscy ekscytowali się, że będzie nowy, ciekawy kanał czy nowa telewizja. Dzisiaj nie zawsze nawet wiemy, że coś nowego się pojawiło. Dopiero jak zaczniemy przerzucać kanały telewizyjne to jesteśmy zaskoczeni, że pojawiło się coś nowego. Telewizja prywatna musi się utrzymywać sama. Jeśli posiada platformy cyfrowe to może sprzedawać specjalne pakiety w ustalonych cenach. Tak robi Polsat, Cyfra +, które od wielu lat rywalizują na naszym rynku. Przez ten czas każdy z nich zdobił kilka milionów klientów. To naprawdę bardzo dużo jak na tak krótki czas. Dodatkowo mogą one korzystać ile tylko chcą z czasu antenowego, który przeznaczany jest na reklamy. Niestety to już mniej dobra wiadomość dla osób, które często oglądają te kanały. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo co dwadzieścia minut mamy przerywany film czy program i nawet przez dwadzieścia kolejnych minut będzie puszczana reklama. Dobrze, że ktoś wymyślił pilota do telewizora, bo nieraz wydaje się człowiekowi, że reklamy nigdy się nie skończą. Ciągle puszczane są jakieś nowe i nowe, a końca nie widać.

Panny i wdowy w TVP Historia

TVP Historia od poniedziałku 25 lipca 2016 przypomina widzom pięcioodcinkowy serial historyczny "Panny i wdowy". Jest to epicka opowieść wyreżyserowana przez Janusza Zaorskiego, która pokazuje losy pięciu tytułowych panien i wdów na tle burzliwych dziejów Polski XIX i XX wieku.

Akcja serialu rozpoczyna się kilka lat po upadku powstania styczniowego, a kończy w 1989 roku. W tak zarysowanej perspektywie historycznej, koleje życia poszczególnych bohaterek wodzących się z ziemiaństwa, noszących nieprzypadkowo nazwisko Lechickie, stanowią faktycznie historię walki o niepodległość Polski. Od okresu zaborów, przez II wojnę światową i okupację, po czasy stalinizmu i PRL. Jednocześnie serial Zaorskiego (ze scenariuszem Marii Nurowskiej) jest także opowieścią o uznaniu podmiotowości kobiet. O uznaniu prawa do miłości (zwykle nieszczęśliwej), do poświęcenia czy heroizmu.

W serialu wystąpiła cała plejada polskich gwiazd kina i telewizji. Prym wiodą oczywiście aktorki wcielające się w postacie kobiece: Maja Komorowska, Katarzyna Figura, Ewa Dałkowska, Joanna Trzepiecińska, Maria Gładkowska, Joanna Szczepkowska. Znakomitym aktorkom towarzyszą czołowi polscy aktorzy, m. in. Jan Peszek, Wojciech Wysocki, Kazimierz Kaczor.

Kabaret Mumio wraca do Telewizji Polskiej

W wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Gazecie Prawnej" nowy szef telewizyjnej dwójki, satyryk i publicysta Marcin Wolski, poinformował o nawiązaniu współpracy z członkami kabaretu Mumio. Wciąż nie wiadomo w jakiej formule katowicki kabaret miałby zagościć na antenie TVP2.

Szerokiej publiczności kabaret znany jest z występów w serii reklam telewizyjnych telefonii komórkowej Plus. Przez prawie osiem lat (2005-2012) grupa wzięła udział w około 150 spotach reklamowych, które swym niepowtarzalnym klimatem na trwale wpisały się w historię polskiej reklamy. Absurdalne poczucie humoru, niecodzienne sytuacje, językowa żonglerka to był znak rozpoznawczy reklam Plusa z udziałem kabaretu Mumio. Któż nie pamięta kultowego "kopytka", czy "córki Mandaryna".

Dziś kabaret Mumio wrócił do swoich teatralnych korzeni, by całą swoją niepowtarzalną wizję humoru prezentować publiczności na deskach teatrów i scen w całej Polsce. Obecnie grupa jest w trasie z przedstawieniem "Welcome Home Boys", które łączy w sobie elementy kina i spektaklu aktorskiego. Jest to opowieść o dwóch braciach (w tych rolach Dariusz Basiński i Jacek Borusiński), którzy wyruszają w podróż w poszukiwaniu "ogórka niekiszka", bawiąc przy tym publiczność "mumiowskim" dowcipem. Najprawdopodobniej właśnie to przedstawienie pojawi się w TVP2.

Dwa Brzegi

Po wycofaniu się Telewizji Polskiej oraz Polskiej Grupy Energetycznej ze wsparcia finansowego dla 10. edycji "Dwóch Brzegów" długo nie ustawały spekulacje czy festiwal filmowy kierowany przez Grażynę Torbicką w tym roku dojdzie do skutku.

Miłośnicy sztuki filmowej oraz admiratorzy urokliwego Kazimierza Dolnego nad Wisłą, gdzie odbywa się festiwal mogą być spokojni. Jubileuszowa edycja będzie miała miejsce zgodnie z planem, między 30 lipca, a 7 sierpnia 2016. Mimo cięć finansowych program imprezy prezentuje się imponująco. W Kazimierzu będzie można zobaczyć m. in. nagrodzony Złotą Palmą w Cannes film "Ja, Daniel Blake" w reżyserii Kena Loacha. Wśród pozycji obowiązkowych: nowy film braci Dardenne "Nieznajoma dziewczyna", a także "Śmierć w Sarajewie" Denisa Tanovica i "Komuna" Thomasa Vinterberga. Natomiast bohaterami retrospekcji będą: Andrzeja Żuławskiego, Bogusław Linda, Marcello Mastroianni. Do tego dziesiątki wydarzeń dodatkowych: spotkania z ludźmi filmu, sztuki, kultury, koncerty muzyczne, warsztaty edukacyjne itp.

Dotąd impreza była szeroko relacjonowana (transmitowano m. in. koncerty muzyczne) przez TVP. Relacje z tegorocznego festiwalu będzie można zobaczyć na antenie telewizji TVN.

Fabryka jedzenia

Żaden z programów kulinarnych, a jest ich dziś w telewizji całe mnóstwo, nie prezentuje się tak imponująco jak "Fabryka jedzenia" (Food Faktory). Tym bardziej, że nie jest to bynajmniej program o jedzeniu. Bohaterem tego produkowanego w Stanach Zjednoczonych magazynu (w Polsce emitowanego przez Fokus TV) jest linia produkcyjna. Maszyny, za pomocą których powstają produkty spożywcze. Wielkie kotły, gdzie miesza się składniki na kruche ciastka, batoniki, pieczywo. Długie taśmy, na których ciągną się wstęgi podgrzanej czekolady, czekającej na stężenie. Misy z ubitą na sztywno, puszystą pianą. Wielkie piece i przepadziste chłodnie. Setki butelek pędzących jedna za drugą, napełnianych słodkim, aromatycznym napojem. Co tu dużo mówić, ślinka cieknie na sam widok.

W "Fabryce" imponuje także ogrom wyprodukowanego jedzenia. Gdyby zsumować wszystkie liczby opisujące ilość produktów, których przygotowanie pokazano w programie to byłby to jakiś niepoliczalny ogrom. Okazuje się, że ludzie produkują i oczywiście konsumują niebotyczne ilości jedzenia. W tej perspektywie program ma dodatkowy walor edukacyjny. Oglądając "Fabrykę jedzenia" widz jest w stanie uzmysłowić sobie, co kryje się w stwierdzeniu: "Konsumpcyjny styl życia".

Kolejna edycja "Twoja twarz brzmi znajomo", kolejni uczestnicy

W nowej ramówce programowej Polsatu nie zabraknie lubianego przez widzów muzyczno-parodystycznego show "Twoja twarz brzmi znajomo". Spece od PR stacji po woli zaczynają zdradzać nazwiska kolejnych gwiazd, które wezmą w szóstej już edycji programu.

Z pewnością duże szanse na zwycięstwo ma Joanna Moro, która brawurowo wcieliła się w postać Anny German, w bijącym rekordy oglądalności serialu telewizyjnym TVP1. Udział w programie będzie szansą dla aktorki by udowodnić, że posiada talent wokalny. Przekonanie to zostało nadwątlone podczas nieudanego występu podczas 50. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Moro zaśpiewała wówczas piosenkę "Człowieczy los", za której wykonanie zebrała bardzo krytyczne recenzje.

Gwiazda "Blondynki" będzie konkurować między innymi z Michałem Rudasiem. Utalentowany piosenkarz od lat śpiewa w Orkiestrze Tomka Szymusia, która zajmuje się oprawą wokalną "Tańca z Gwiazdami". Rudaś brał również udział w czwartej edycji "The Voice of Poland", gdzie dotarł do ćwierćfinału. Do grona uczestników "Twoja twarz brzmi" znajomo dołączył także Radosław Pazura. Aktor znany z takich filmów jak "Szwadron", "Demony wojny wg Goi", "Operacja Samum" dotąd rzadko prezentował swe wokalne umiejętności. Polsatowski program będzie ku temu dobrą okazją.

Lalamido

Dla kogoś, kto dorastał w Polsce w latach 90., "Lalamido, czyli porykiwania szarpidrutów" to był program niemal kultowy. Absurdalny humor, zwariowane skecze, rockowa muzyka, Krzysztof Skiba, Paweł „Konjo” Konnak i Wiganna Papina bezbłędnie trafiali w gusta młodych ludzi wkraczających w dojrzały wiek w nowej, „dzikiej i zwariowanej” rzeczywistości pokomunistycznej. To były czasy, tak nieuporządkowane jak program Skiby i Konnaka.

Program miał kilka „mocnych” punktów. Przede wszystkim teledyski, bo to przecież była audycja muzyczna. Dla wielu numer jeden to jednak parodie piosenek święcących wówczas triumfy na listach przebojów. Do dziś, co bardziej zagorzali fani programu podśpiewują pod nosem na melodię "Pocałuj noc" Varius Manks: „Poczuj choć raz kapusty kwas, wsadź głowę prosto w beczkę”. Cudne.

TVP Kultura postanowiła przypomnieć program emitowany pierwotnie w TVP2. Słuszna decyzja. Dzisiejsi trzydziesto i czterdziestolatkowie pewnie z łezką w oku oglądają powtarzane odcinki. Mnóstwo wspomnień. A dzisiejsza młodzież? Czy "Lalamido" dam im to coś, co dawał dwadzieścia lat temu? Cóż, czasy się zmieniły, a program – powiedzmy szczerze – zestarzał, pokrył patyną. I nie w tym nic złego. Nowe pokolenie ma swoje programy.

Tego jeszcze nie było

Czasy się zmieniają. Obyczajowość również. Kiedyś, gdy jakaś panna, albo jakiś kawaler wybierali się na randkę to dbali o to, by dobrze wyglądać. Należało ubrać ładną sukienkę, lub czystą koszulę. Ubranie to już przeżytek. Dziś na randkę najlepiej iść nago, jak nas Pan Bóg stworzył.

"Nagie randki" to kolejne reality show. Chciałoby się powiedzieć, że w tym formacie telewizyjnym dawno przekroczono już wszelkie granice. Ktoś zajadał się surowymi jądrami renifera (Fear Factor), ktoś uprawiał miłość w basenie (Big Brother), a jeszcze ktoś inny tłukł głową o krawędź chodnika śmiejąc się przy tym do rozpuku (Jackass). Otóż nie. "Tego jeszcze nie było". "Tego jeszcze nie widzieliście" – głoszą hasła reklamujące program "Nagie randki". Faktycznie, golasy, które szukają uczucia w scenerii tropikalnej wyspy, to coś nowego. Ktoś oczywiście powie: "Ale co w tym niezwykłego, nudyzm jest stary jak świat. W końcu Adam i Ewa to byli protoplaści naturyzmu". Czyli powrót do natury? Nawet mało rozgarnięty widz oglądający "Nagie randki" zada sobie jednak pytanie: „Czy aby ta natura jest aż tak piękna i idealna?” Bo roznegliżowanym ciałom uczestników programu trudno przecież zarzucić jakąś większą niedoskonałość.

"Gogglebox. Przed telewizorem"

Kto z nas nie lubi komentować programów telewizyjnych? Uwielbiamy to. Zasiadamy na kanapie z filiżanką gorącej herbaty w ręku, albo kieliszkiem wina i "delektujemy się" kolejnym odcinkiem ulubionego serialu, albo nową edycją popularnego talent show. Chętnie toczymy dyskusje o obejrzanej właśnie relacji z burzliwych obrad Sejmu, jak i o ekstrawaganckiej fryzurze znanej aktorki filmowej, która skacze do basenu, albo daje popisy wokalne przebrana za Violettę Villas.

Na tej – jak najbardziej ludzkiej – skłonności do komentowania, niezmiennie połączonej z ocenianiem, bazuje "Gogglebox. Przed telewizorem", bodaj najzabawniejszy program ostatnich lat w telewizji. Program emitowany na antenie TTV to przede wszystkim grono zwykłych, ale przecież niekonwencjonalnych komentatorów. To oni czasem jedną ciętą dygresją, czy po prostu zabawnym stwierdzeniem potrafią lepiej oddać meritum danego programu telewizyjnego, niż dziesiątki opisów zamieszczanych w Internecie czy w gazetach.

"Gogglebox" doczekał się już grupy wiernych sympatyków, którzy namiętnie śledzą kolejne odcinki. Trzeba jednak powiedzieć, że program ten powinni oglądać w pierwszej kolejności wszyscy Ci, którzy tworzą lub chcą tworzyć dla telewizji. Oto badania fokusowe mają za darmo i ze sporą dawkę humoru na dodatek.

Damą być!

"Nie mam serca do pilności, do piękności, do świętości, to zbyt wyszukany stan!" – słowa popularnej piosenki śpiewanej niegdyś przez królową polskiej estrady Marylę Rodowicz, chyba najtrafniej opisują uczestniczki nowego programu rozrywkowego TVN. Niegrzeczne pannice z "Projektu Lady" (wzorowanego na brytyjskim formacie) istotnie do szczególnie obowiązkowych i pilnych uczennic nie należą. Wzorem "świętości" tym bardziej nie są. O stylu noszenia się dziewcząt chyba nie warto wspominać. To rzecz gustu. O gustach, wszak się nie dyskutuje.

Jednocześnie impertynencja, buńczuczności, brak manier i ogłady towarzyskiej uczestniczek zestawione z kindersztubą oraz kulturą osobistą prowadzących program mentorek, tworzy dość interesującą mieszaninę, żeby nie powiedzieć "mieszankę wybuchową". Zapewne w założeniu twórców ów konflikt miał wzmocnić atrakcyjność programu. Swoją drogą „Projekt Lady” był już bodaj kilkakrotnie przemontowany. To by znaczyło, że formuła programu rodziła się w bólach. W pierwszych odcinkach – tak jak w piosence Rodowicz – postawiono na humor i temperament bohaterek. Sądząc po komentarzach widzów zamieszczanych na popularnych forach społecznościowych była to właściwa koncepcja.

Oblicza zmiany w TVP

Ostatnie wybory parlamentarne w Polsce zmieniły nie tylko oblicze polskiej sceny politycznej, ale także wpłynęły na zmiany wizerunkowo-programowe publicznego nadawcy. W opinii wielu ekspertów, publicystów, komentatorów życia społeczno-politycznego, ale także widzów, telewizja publiczna stała się "tubą propagandową" partii sprawującej obecnie władze w kraju. Zwłaszcza autorom programów informacyjnych zarzuca się stronniczość i brak obiektywizmu w prezentowaniu wiadomości.

Najmniej krytycznych uwag kierowanych jest pod adresem TVP Historia. Kanał, zarządzany od stycznia 2016 roku przez dziennikarza prasowego i telewizyjnego Piotra Gursztyna, po zmianach ramówki, oferuje swoim widzom kilka bardzo interesujących programów. Czołowe miejsce zajmuje program publicystyczny "Nowe Ateny". Audycja, podczas której zaproszeni goście dyskutują na temat spornych kwestii historycznych, realizowana jest na żywo, co tym bardziej podnosi temperaturę sporu historyczno-politycznego. Jednocześnie "gorąca" dysputa, moderowana w studiu przez redaktora Gursztyna jest rzeczowa, obiektywna, kulturalna oraz poparta merytorycznymi argumentami. W pierwszym odcinku programu tematem dyskusji były losy "Żołnierzy Wyklętych.

Teletekst

Zanim nadeszły czasy powszechnego dostępu do Internetu, w latach 90. dla wielu posiadaczy telewizorów ważnym źródłem bieżących informacji był teletekst. Chociaż my kojarzymy go przede wszystkim właśnie z tą dekadą, historia tego rodzaju technologii jest znacznie dłuższa. Pierwszych prób przesyłania informacji za pomocą teletekstu dokonała brytyjska telewizja BBC na początku lat 70. Jednak dopiero parę lat później metoda ta stała się popularniejsza, ponieważ wtedy rozpowszechnił się sprzęt umożliwiający odbiór teletekstowych przekazów. W Polsce technologia ta zaprezentowana została po raz pierwszy już w 1980 roku, ale na jej wprowadzenie do użycia trzeba było czekać jeszcze osiem lat. Jako pierwsza stacja w kraju z teletekstu zaczęła korzystać Telewizja Polska, a nadana mu nazwa – Telegazeta – rozpowszechniła się jako synonim określenia „teletekst”.

Tym, co można było znaleźć na stronach teletekstu, najczęściej były: bieżące informacje z kraju i ze świata (również sportowe), prognoza pogody, program telewizyjny danej stacji oraz ogłoszenia, w tym także matrymonialne. Z czasem rozszerzano zakres o dodatkowe serwisy, poświęcone np. kulturze, przyrodzie, rozrywkom dla dzieci czy motoryzacji. Istotna była również możliwość uruchomienia za pośrednictwem teletekstu napisów dla osób niesłyszących podczas emisji niektórych filmów i programów.

"Wieczorynka"

„Wieczorynka”, zwana też dawniej „Dobranocką”, jako formuła wieczornego bloku programowego przeznaczonego dla dzieci jest swoistym ewenementem. Podobny program – „Večerníček” – emitowały jedynie telewizje czechosłowacka, a następnie po roku 1993 czeska i słowacka. Polska wersja wystartowała jednak jako pierwsza, bo już w latach 50., podczas gdy nasi południowi sąsiedzi rozpoczęli emisję wieczornego pasma dla najmłodszych widzów dopiero dekadę później.

Początkowo blok nazywany był po prostu „Dobranoc” i prezentowano w nim głównie produkcje krajowe. W latach 60. zaczęły stopniowo pojawiać się pierwsze animacje zagraniczne, głównie z krajów demokracji ludowej, jednak początek największego ich napływu przypada na następną dekadę. Wtedy też w niedziele zaczęto emitować dłuższe, półgodzinne filmy, a tę wersję pasma nazywać „Wieczorynką” – było to spore novum, ponieważ do tej pory typowa „Dobranocka” zazwyczaj miała do 10 minut. Po roku 1993 ta świąteczna formuła programu przyjęła się na stałe. Przez prawie 60 lat obecności bloku na antenie, zaprezentowano w nim co najmniej 212 seriali z różnych stron świata, przede wszystkim animowanych. Wiele z nich zyskało w Polsce status produkcji kultowych, które potrafiły kształtować wyobraźnię nie tylko poszczególnych generacji, ale niekiedy nawet i kilku następujących po sobie pokoleń.

Telenowele

Telenowela powszechnie kojarzona jest z operą mydlaną, a obie te nazwy – traktowane jako synonimy. Jednak takie podejście jest mylne. Przede wszystkim, w przeciwieństwie do wywodzącej się ze Stanów Zjednoczonych opery mydlanej, telenowela swoje korzenie ma w Ameryce Łacińskiej. Tam, podobnie jak jej amerykańska kuzynka, wyrosła z wieloodcinkowych serii radiowych. Istotną różnicą jest ograniczona długość telenoweli – zazwyczaj po okresie od sześciu miesięcy do roku emisji przedstawiona w danym tytule historia zostaje zakończona, podczas gdy opery mydlane tworzone są latami, niekiedy nawet dekadami. Ponadto latynoskie „odcinkowce” w przeciwieństwie do swoich anglojęzycznych odpowiedników zwyczajowo prezentowane są w czasie najlepszej oglądalności.

Pierwsze telenowele powstały w Brazylii, Meksyku oraz na Kubie. Produkcje będące typowymi przedstawicielami gatunku zazwyczaj zawierają – obok jednego z kilku schematów fabularnych w rodzaju ubogiej, ale dobrej dziewczyny zakochującej się w bogatym mężczyźnie – pewien przekaz społeczno-kulturowy, związany z kształtowaniem zachowań odbiorców. Przykładowo w latach 70. i 80. w meksykańskich telenowelach do fabuły wplatano (z dużym powodzeniem zresztą) kwestie związane z planowaniem rodziny. Jednak nadmiar tego typu przekazów wpłynął w niektórych krajach na zmniejszenie wiarygodności takich serii oraz ich popularności wśród widzów.

Początki teleturniejów

Teleturnieje – podobnie jak opery mydlane – swój początek miały jeszcze w czasach, w których telewizja nie istniała. Pierwsze tego typu programy emitowane były za pośrednictwem radia. Z kolei za pioniera tego gatunku na szklanym ekranie uznaje się brytyjski teleturniej „Spelling Bee”, którego telewizyjna wersja zadebiutowała 31 maja 1938 roku. Wzrost zainteresowania gatunkiem wiąże się ze znacznym zwiększeniem wpływu telewizji jako medium na popkulturę w latach 50. Wówczas amerykańskie stacje emitowały wiele tego typu programów, zaś te, w których grano o wysokie stawki albo wartościowe nagrody, miały bardzo dużą oglądalność. Kres „boomu” na teleturnieje nadszedł wraz z końcem dekady, kiedy ujawniono, że niektórzy producenci sterowali wynikami ekranowych zmagań, faworyzując jednych uczestników kosztem innych. Po tym skandalu wprowadzono specjalne obostrzenia prawne, mające zapobiegać takim działaniom, zaś stacje telewizyjne anulowały w większości swoje skompromitowane teleturnieje. Przetrwały programy z udziałem znanych osobowości, w których nie walczono o pieniądze. Jednak po dość krótkim czasie, bo już od początku lat 60., teleturnieje powoli zaczęły powracać na swoje pierwotne miejsce. Pojawiły się tytuły, które później miały stać się znanymi na całym świecie formatami – „Jeopardy!” (w Polsce znany jako „Va Banque”), „The Dating Game” („Randka w ciemno”), „Family Feud” („Familiada”), „Let's Make a Deal” („Idź na całość”) czy „Wheel of Fortune” („Koło fortuny”).

Serial telewizyjny i opera mydlana

Trudno dociec, który serial telewizyjny był pierwszym kiedykolwiek wyemitowanym, ponieważ korzenie tego gatunku wywodzą się zarówno z wyświetlanych jeszcze w kinach tak zwanych filmach seryjnych, jak i z wieloodcinkowych powieści radiowych. Właśnie od takiej produkcji wywodzi się „Guiding Light”, najdłuższa opera mydlana w historii, która przed pojawieniem się w telewizji w 1952 roku funkcjonowała już od 1937 roku jako program radiowy. Jednak za pierwszego „odcinkowca” na szklanym ekranie uznaje się emitowaną przez stację NBC serię „These Are My Children”, która zadebiutowała w roku 1949. Od tamtego czasu wraz z rozwojem telewizji nastąpił też rozkwit produkcji serialowych, które mniej lub bardziej kształtują wyobraźnię masowego widza.

Warto zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy serialem telewizyjnym a operą mydlaną. Do tych drugich zalicza się taki rodzaj serialu, którego akcja obraca się wokół życia codziennego jakiejś grupy bohaterów – rodziny, gromadki przyjaciół, mieszkańców jednej ulicy lub domu. Emitowany jest zazwyczaj w systemie codziennym (od poniedziałku do piątku), czasem co dwa dni (w poniedziałek, środę i piątek albo we wtorek i czwartek). W Stanach Zjednoczonych opery mydlane rzadko trafiają do „prime time”, czyli pory największej oglądalności – w przeciwieństwie do Polski, gdzie takie produkcje, jak „Barwy szczęścia” czy „Na Wspólnej”, pokazywane są o godzinie 20, konkurując niejednokrotnie z filmami pełnometrażowymi emitowanymi w tym czasie przez inne stacje.

Koreańska drama.

Dramaty koreańskie są porównywalne pod względem treści i formy do japońskich, chińskich czy innych dramatów azjatyckich. Zazwyczaj trwają one na jeden sezon. Skierowane są głównie do kobiet, z naciskiem na romans, rodzinę i dramat. Koreańskie produkcje (wraz z muzyką i filmami) stały się popularne wraz ogarniającym Azję w ostatnim dziesięcioleciu zjawiskiem zwanym "Korean Wave" lub hallyu.
Niektóre dramat koreańskie są na tyle popularne, że zostają odtwarzane w nowym wykonaniu w innych krajach-Winter Sonata była tak popularna w Japonii, że pokuszono się o wyprodukowanie jej japońskiej wersji. Zjawisko to jednak działa w obie strony. Tak też, niezwykle popularne Hana Yori Dango doczekało się nowej odsłony w wersji koreańskiej dramy, jak również chińskiej i tajwańskiej.
Dramaty koreański słyną z głównych bohaterek kobiecych, które nieustannie muszą radzić sobie ze złymi teściowymi, tragicznymi zrządzeniami losu i bohaterami zapadającymi na śmiertelne choroby. Korea Południowa rozpoczęła nadawanie seriali w 1960 roku. Dzisiejsze dramy w mini formacie, składające się z 12-24 odcinków zaczęły być transmitowane w 1990, przekształcając tradycyjną serię do tego formatu i tworząc pojęcie "sageuks fusion". Koreańskie dramaty są zwykle kręcone często na kilka godzin przed rzeczywistą emisji. Scenariusze są elastyczne i mogą ulec zmianie w dowolnym momencie podczas produkcji, w zależności od informacji zwrotnej od widzów, stawiając aktorów w trudnym położeniu.

Spaghetti Western.

Spaghetti Western to sub-gatunek westernu. Jest tak nazywane, ponieważ były one produkowane przez włoskie studia (i miały tendencję do pokazywania sporej ilości scen, w których dochodziło do rozlweu krwi). Te filmy były zazwyczaj kręcone w Hiszpanii, ponieważ Tabernas Desert wygląda podobnie do hollywoodzkiej idei starego zachodu. Ponieważ hiszpańscy statyści byli łatwo dostępni, Spaghetti Westerny często zawierały "meksykańskie" postaci i motywy, często skupiając się na rewolucji meksykańskiej, problemach granicznych, czy meksykańskich Banditos. Istniał cały podgatunek poświęcony politycznie zorientowanych westernów dotyczący rewolucji meksykańskiej nazywany Zapata Zachodnia.
Spaghetti westerny były powszechnie pogardzane za ich niski budżet, gasnące gwiazdy Hollywood i dekonstrukcji prawie każdego westernowego motywu. Jednak konwencje znalezione w spaghetti westernów stały się później spoiwem gatunku i to właśnie tutaj aktor Clint Eastwood rozpoczął swoją karierę filmową.
Spaghetti western i jego motywy pojawiają się w wielu produkcjach w dzisiejszych czasach, chociażby Hokuto no Ken, które jest klasycznym japońskim anime, które pozostało pod dużym wpływem reżyserskiego stylu Sergio Leone i spaghetti western, a także żałobnego stylu muzycznego Ennio Morricone w swoich bardziej przemyślanych scenach.

Japońska dorama.

Japońskie dramaty, lub "terebi Dorama" (dosłownie dramat telewizyjny, często określane po prostu jako "Dorama"), są podstawą japońskiej telewizji i nadawane są codziennie. Choć nazywane są dramatami, obejmują one szeroką gamę treści i gatunków. Dorama może być romantyczną operą mydlaną, komediowym spojrzeniem na życie Salarymana (ludzie w garniturach), kryminałem, a nawet opowieścią grozy… nie ma tutaj żadnych ograniczeń.
Większość cotygodniowych dram jest emitowanych w czasie, który można uznać za główny czas antenowy – począwszy od około 9 wieczorem, a kończąc na północy. Doramy emitowane rano bądź popołudniu, zwykle można oglądać codziennie. Kilka serii doram jest emitowanych o godzinie Otaku.
Ze względu na sezonowy charakter japońskiej telewizji i ogólną koncepcję serii z planowanym przebiegiem epizodów, doramy mają zwykle ograniczony czas trwania, podobnie jak anime, typowa wieczorna dorama trwa dziewięć do dwunastu odcinków, z jednym lub dwoma epizodami upamiętniającymi pewne zdarzenie lub temat. Największe sukcesy mogą uzyskać epizody epilogowe.
Co ciekawe, każdy epizod doramy jest zwykle nagrywany tylko kilka (dwa do trzech) tygodni przed tym jak ma zostać wyemitowany w telewizji. Wielu fanów miało więc okazję zobaczyć swoich idoli podczas kręcenia, pomimo tego, że seria nadal była emitowana.

Kto wynalazł telewizję?

Kto jest wynalazcą telewizji? To pytanie naprawdę otwiera puszkę Pandory. Prawdopodobnie żaden inny wynalazek w historii nie był tak gwałtownie kwestionowany jak prestiżowe roszczenia do wynalezienia "Tele-wizji". Bezprzewodowy telegraf Marconiiego z 1897 roku, rozpalił wyobraźnię wielu wynalazców wizją wysyłania obrazów, jak również dźwięków bezprzewodowo. Pierwszy udokumentowany proces wysyłania obrazów w serii wielu obwodów przypisuje się George'owi Carey'owi. Kolejny wynalazca, W. E. Sawyer, zasugerował możliwość przesyłania obrazu za pośrednictwem pojedynczego przewodu przez szybkie skanowanie części obrazu. W dniu 2 grudnia 1922 roku, w Sorbonie, Francji, Edwin Belin, który posiadał patent na przesyłanie obrazu za pomocą przewodu, a także na światłowody i radar, zaprezentował mechanicznege urządzenie skanujące, które było jednym z pierwszych przodków nowoczesnej telewizji. Maszyna Belinïego pobierała błyski światła i kierowała je na element selenu podłączony do urządzenia elektronicznego, który produkował fale dźwiękowe. Te fale dźwiękowe mogły być odbierane w innym miejscu i przekształcane w błyski światła odbijane w lustrze. W tym momencie powstała koncepcja telewizji. Przypisanie wynalezienia nowoczesnej telewizji naprawdę sprowadza się do dwóch różnych osób z dwóch różnych miejsc, które pracowały nad tym samym problemem w tym samym czasie: Vladimira Kosma Zworykina i Filona Taylora Farnswortha.

Telewizja dla dzieci

American Broadcasting Company (ABC) jako pierwsza wyemitowała w sobotę rano program telewizyjny dla dzieci. W dniu 19 sierpnia 1950 roku sieć wprowadziła dwa programy: Animal Clinic opisujący żywe zwierzęta, podczas program rewiowy, Acrobat Ranch miał motyw cyrkowy. Umieszczeni w zachodnim kontekście akrobaci Tumbling Tim i Latający Flo nadawali ton Acrobat Ranch. W jednym segmencie, gospodarz wujek Jim prowadził gry, w których dzieci z widowni w studio rywalizowały o nagrody rzeczowe. Pierwszym artystą, który prowadził program dziecięcy dla telewizji był Burr Tillstrom, który był transmitowany na żywo z New York World Fair w 1939 roku. National Broadcasting Company rozpoczął w tym samym roku pierwsze regularne transmisje telewizyjne w Stanach Zjednoczonych. Początkowo stacja oferowała zaledwie dwie godziny programów tygodniowo. Telewizja dziecięca rozwinęła się powoli w pierwszych latach. Kierownictwo sieci zakładało, że rodziny ogląfają telewizję razem, w związku z czym, nadawane programy zaczęły być kierowane do rodzin, podczas gdy reklamy kierowane były do widzów dorosłych. Kilka programów dla dzieci pojawiło się pod koniec 1940 i na początku 1950 roku, w tym The Small Fry Club, Tillstrom's Kukla czy Fran i Ollie. CBS rozpoczęła nadawanie filmów animowanych w 1955 roku pod tytułem "The Mighty Mouse Playhouse".